Harry Potter i Książę Półkrwi – recenzja gry

Harry Potter i Książę Półkrwi to kolejna już – szósta – odsłona gry opowiadającej o młodym czarodzieju, Harrym Potterze. Co do samej gry – powiem szczerze – spodziewałem się czegoś lepszego. Gra powstała w 2009 roku i powinna oczarowywać grafiką, a doświadczenie z produkcji poprzednich części powinno zaowocować wieloma możliwościami rozgrywki, wciągającą fabułą jak i różnorodnością wykonywanych zadań. Niestety, zauważyłem, że co kolejna gra z tej serii staje się coraz gorsza. Instalując tą, byłem przygotowany na coś fascynujscego, co pozwoli mi spędzić długie godziny nad głowieniem się, co zrobić, aby prawidłowo wykonać dane zadanie. Pierwsze wrażenie – super. Pierwsze zadanie polegało na lataniu na miotle nad polem pszenicy, oraz nad bagnami, goniąc Złoty Znicz – jedną z piłek używanych w Quidditch’u.

Jedno z niewielu dostępnych w grze zaklęć – Protego.

Później było tylko gorzej. Okazało się, że jest to jedna z !czterech! rzeczy jakie możemy robić w tej grze. Pierwsza to latanie na miotle podczas treningu lub podczas już samego meczu, druga to walka z bezmózgimi przeciwnikami, trzecia – tworzenie mikstur (i za to wielki plus, bardzo podoba mi się sposób w jaki zostało to przedstawione), oraz czwarta – używanie tanich czarów służących do
podpalenia skrzynki z fajerwerkami lub przenoszenia wielu rzeczy takich jak ławka czy kamienie (nic poza tym).

Latanie na miotle!

Jeśli chodzi o latanie na miotle, to spodziewałem się czegoś znacznie bardziej wymagającego od nas zdolności posługiwania się myszą i klawiaturą. W rzeczywistości postacią latającą na miotle sterujemy tylko za pomocą myszy, co i tak jest przesadne bo właściwie wszystko robi za nas komputer. On to właśnie reguluje szybkość lotu postaci a także – co najlepsze – !sam! naprowadza nas na znajduj±ce się w powietrzu okręgi, przez które musimy przelecieć. W konsekwencji wygląda to tak, że siedzimy oparci jednym łokciem o biurko a drugą ręką od niechcenia manewrujemy myszą, co jednak i tak niewiele daje.

Pojedynki!

Tworzenie mikstur
Tworzenie mikstur jest bardzo pozytywnym aspektem tej gry

System pojedynków można właściwie określić na plus, gdyby nie kilka szczegółów. Pierwszy to inteligencja przeciwników. Normalny gracz nie miałby ku temu wiele do zarzucenia, jednak dla mnie byli oni zdecydowanie zbyt słabi (może niedouczeni?) w porównaniu do możliwości przeciętnego gracza. Nawet trzech bossów na końcu gry pokonałem bez problemu już za pierwszym razem. Drugi minus to dostępne czary. Sś właściwie tylko cztery zaklęcia, których używamy podczas walki – 3 ofensywne i jedno defensywne. Generalnie walka polega na nawalaniu w prawy przycisk myszy wykonując przy tym niewielkie jej ruchy. Wygrywa ten, kto umie szybciej reagować na manewry przeciwnika. Trzeci, ostatni minus jaki się dopatrzyłem to celność. Nawet okulary Stępnia z pleksiglasu nie pomogłyby Harry’emu w dokładnym rzucaniu czarów. Stojąc dwa kroki od przeciwnika nasz bohater potrafił 15 razy w ciągu kilku sekund w niego nie trafić…

Tworzenie eliksirów

Punkt bardzo mile przeze mnie wspominany, który bardzo mi się spodobał, mianowicie tworzenie eliksirów. Polega to mniej więcej na tym, iż mamy przed sobą kociołek a wokół potrzebne składniki do uwarzenia konkretnej mikstury. W odpowiedniej kolejności musimy dodawać, mieszać lub podgrzewać rzeczy z listy. Najmniejszy błąd powoduje uwolnienie się kłębów gęstego dymu, który w jakimś stopniu uniemożliwia nam dalszą pracę, gdyż zasłania nam cały stolik do warzenia. Przeganiamy do energicznie poruszając myszą w prawo i w lewo. Wszystko ogranicza nam limit czasu a dodatkowo zostajemy rozliczeni z tego co stworzyliśmy odpowiednią punktacją.

Czary

Będąc na szóstym roku studiów nad magią myślę, że potrafiłbym nieco więcej niż jakieś dziesięć tanich zaklęć, które i tak na niewiele nam się zdają. Z tego co zdażyłem zauważyć tymi czarami sa:

do pojedynków

– Drętwota (wbrew pozorom nie skutkuje omdleniem przeciwnika a jedynie zadaje obrażenia)
– Expelliarmus (zaklęcie odrzucające przeciwnika, minusem jest słaba celność)
– Protego (zaklęcie praktycznie zawsze działa, bardzo przydatne do obrony)
– Petrificus totalus (paraliżuje przeciwnika, w praktyce nigdy tego nie używałem)
– Levicorpus (unosi w powietrze i obraca przeciwnika do góry nogami, co daje kilka sekund na zadanie mu obrażeń)

używane w grze:

– Wingardium leviosa (przenoszenie przedmiotów)
– Reparo (naprawianie zepsutych kluczy lub tarcz)
– Lumos (swoista latarka, automatycznie odpalana przez bohatera)
– Incendio (służy do podpalania skrzyń z fajerwerkami)
– Depulso (używane do zdobywania tarcz)

 

Zalety gry:
– ciekawa, aczkolwiek zbyt przycięta fabuła. Dla osoby, która przeczytała wcześniej książkę, będzie ona wielkim rozczarowaniem,
– tryb tworzenia mikstur,
– odwzorowanie postaci,
– spora przestrzeń w miejscu toczenia się gry,
– bardzo dobry dubbing,
– jednak te pojedynki, wizualnie bardzo fajnie się prezentowały.

Latanie
„Usiądź i odpręż się, ja wszystkim się zajmę”

Wady gry:
– zdecydowanie zbyt słaba grafika jak na dzisiejsze możliwości,
– monotonia,
– 1/2 gry to przerywniki filmowe,
– ograniczenie możliwości gracza,
– z góry narzucony scenariusz,
– praktycznie brak możliwości własnego kreowania postępu gry.

Podsumowanie

Gra jest nudna, co do tego nie mam wśtpliwości, oraz za krótka. Przejście jej zajęło mi bagatela bo aż 4 godziny. Przynajmniej 3,5 z tych 4 godzin uważam za stracone, gdzie mógłbym robić znacznie lepsze rzeczy niż bieganie od wieży do wieży, tylko po to, by obejrzeć kolejne filmiki przerywnikowe, nakręcające całą fabułę, czy też bezcelowo latać na miotle. Jeśli jesteś fanem Harry’ego Pottera i uważasz, że musisz zagrać w tą grę to czeka cię wielkie rozczarowanie. Zapomniałem dodać, iż gra przeznaczona jest głównie dla młodszych graczy, którzy to mają więcej czasu na granie w bezsensowne produkcje.