Frustraci w World of Tanks

Dwieście tysięcy osób grających w jednej chwili w godzinach szczytu w World of Tanks to istna mieszanka kulturowa dzieci, dorosłych, starców, mężczyzn, kobiet, psychopatów, osób nie potrafiących grać, mistrzów klawiatury i czego jeszcze dusza nie zapragnie.

Dwóch frustratów
Dwóch frustratów

Pochłonięci przez wir rozgrywki czasem nawet nie zauważamy elementów społecznych, jakie udzielają się na czacie tekstowym gry. A patrzeć jest czasem warto. Za swoiste kwiatki mogę uznać kłótnie na tle narodowym, jednak tutaj ku mojemu zdziwieniu głównymi prowokatorami Polaków są obcokrajowcy, a nie odwrotnie. Tutaj jednak sami sobie jesteśmy winni. World of Tanks to gra międzynarodowa, która podzielona jest jedynie na regiony świata,a nie na kraje, a nam rzecz jasna przypadł udział w rejonie europejskim. Każdy chyba wie i się z tym zgodzi, że aktualnym językiem międzynarodowym jest w tej chwili angielski i choć innym narodowościom posługiwanie się nim nie sprawia większego problemu, tak my jesteśmy daleko w tyle. Polacy używający angielskiego w grze to niestety rzadkość, a „klingoński” język – z takim określeniem odnośnie języka polskiego już wielokrotnie się spotkałem – nie jest zrozumiały dla Niemców czy Rumunów, a to właśnie oni, wraz z Polakami stanowią trzon narodowy w grze. „Siemka” na początku każdej rozgrywki to standard, co poskutkowało powstaniem na oficjalnym forum WoTa tematu odnośnie zablokowania polskich słów typu waśnie „siemka” czy „cześć”. Czy słusznie? Stare powiedzenie mówi, że jeśli wchodzisz między wrony, to musisz krakać tak jak one. Napisanie „hello” na początku bitwy problemu większego nam nie przysporzy a sprawi, że inni gracze będą do ciebie mieli więcej szacunku, bo taka jest niestety prawda, że Polacy nie są lubiani w grach MMO. Postarajmy się więc dostosować do panujących reguł i nie dajmy się prowokować głupimi zaczepkami, zwłaszcza, że o dziwo za pisanie w języku polskim na czacie tekstowym można dostać bana! Głupie, bo głupie, ale widocznie trafiają się nadgorliwi moderatorzy, którzy widocznie nie przepadają za krajem nad Wisłą.

I na koniec kwiatek, który wywołał uśmiech na mojej twarzy, czyli „Nawet WoT stał się areną walki politycznej” autorstwa Mateusza Pieniężnego.

Poprawność polityczna a Smoleńsk