Ale Meksyk! – Stand-up Wojciecha Cejrowskiego

DSC_0353Wojciecha Cejrowskiego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Postać tak znana, jak i kontrowersyjna. Przeciwnik Unii Europejskiej, zagorzały katolik, który potrafi poderwać widownię swoim charakterem. Jakiś czas temu dowiedziałem się, że 23 października w Wadowicach będzie występował w swoim stand-up’ie pt. „Ale Meksyk!”. Komediowa forma monologu przed publicznością nie jest jeszcze zbytnio popularna w naszym kraju, więc postanowiłem na własnej skórze, na żywo przekonać się, czy zwyczajnie warto. Prym wiodą kabarety, które mnie już się przejadły. Za to znany podróżnik, z wieloletnim doświadczeniem, z pewnością ma wiele, nie tylko śmiesznego, ale i ciekawego do powiedzenia.

Pojawił się na scenie standardowo – czyli bez butów. To jego znak rozpoznawczy, podobnie jak koszulka, która niezmiennie pojawia się praktycznie zawsze wraz z nim. Co otrzymałem za 49 złotych wydane na bilet? Masę śmiechu, anegdot o Meksykanach, ich kulturze, kraju, obyczajach. Większość wypowiedzianych przez niego słów była potwierdzona pokazem slajdów, który leciał w tle i pozwalał chociaż w jakimś stopniu przenieść się do kraju tak wychwalanego przez artystę. Z jego słów wynika, że Meksyk to kraj wolności; braku irracjonalnych przepisów, międzyludzkiej zawiści i zwyczajnej prostoty. Bardzo dokładnie pamiętam stwierdzenie:

Mimo, że Meksyk jest bardzo biednym krajem, to w Meksyku nikt nie chodzi głodny.

Ma to potwierdzać, jak bardzo otwartym i przyjaznym narodem są Meksykanie. Spędził tam wiele czasu, więc chyba wie, co mówi.

Opowiadał on o samych zaletach tego kraju, w bardzo prosty i humorystyczny sposób. Meksyk to jednak kraj ciągłych walk między gangami, gdzie przestępczość jest na ogromnym poziomie. Nie sądzę jednak, żeby koniecznością było opowiedanie takich rzeczy na stand-up’ie. W końcu chodzi o to, żeby się śmiać, a nie mieć przed oczami kolejną ofiarę porachunków gangsterskich.

Występ trwał około 1,5 godziny, po czym przyszedł czas na pytania od publiczności. Tutaj było już znacznie, znacznie gorzej. Wadowice to mała mieścina, a w tak zamkniętych społecznościach ludzie czują się bardziej onieśmieleni, by się „nie wychylać” bez potrzeby.DSC_0363 Osobiście miałem jego pytanie, które chciałem zadać panu Cejrowskiemu, jednak moja niedyspozycyjność głosowa nie pozwoliła mi na przekrzykiwanie się przez całą salę Wadowickiego kina. Mimo to padło kilka pytań. M.in. pytanie, kiedy powstanie kolejny odcinek „Boso przez świat”. Odpowiedzi konkretnej nie otrzymaliśmy, bo sam zainteresowany do końca nie znał jeszcze swoich planów. Zdradził jednak kilka szczegółów. W kwietniu wylatuje do Paragwaju i prawdopodobnie to właśnie z tego kraju powstanie kolejny odcinek. Powiedział też, że wyprodukowanie jednego odcinka „Boso” to koszt rzędu 55-57 tysięcy złotych. Aktualnie jest on sam dla siebie producentem i to on wykłada na wszystko pieniądze. Po zakończonej wyprawie, przekazuje gotowy materiał do telewizji i wtedy negocjuje cenę, za którą telewizja ten materiał odkupi.

Jeśli im się nie spodoba i nie będą tego chcieli, to pójdę gdzie indziej.

Po pytaniach od publiczności występ dobiegł końca a wszyscy zgromadzeni mieli okazję zrobić sobie zdjęcie z panem Wojciechem a także zdobyć jego autograf. Zrobiłem to też ja. Bardzo pozytywne, że nie podpisywał się tylko na swoich nowych książkach, które można było kupić na stoisku obok, a także na tych starych, przyniesionych ze sobą przez fanów, oraz na zeszytach, czy ulotkach.

Dzień później – 24 października, Wojciech Cejrowski przez cały dzień przebywał na Międzynarodowych Targach Książki EXPO w Krakowie, na ulicy Galicyjskiej 6. Oczywiście nie mogłem przegapić takiej okazji, gdyż wiedziałem, że ponownie będzie możliwość nie tylko zdobycia autografu, ale również porozmawiania. Już przy samym stoisku, gdzie się znajdował, usłyszałem rozmowę dwóch nastolatek:

Eeeehhh, znowu Cejrowski, jak rok temu. To już się robi nudne.

Cóż, widocznie spotkanie kogoś raz na rok, to dla nich zbyt często : ).

Zapytałem, jak ocenia widownię z wczorajszego występu. Odpowiedział krótko – średnio, po czym dodał, że to często spotykane w małych społecznościach, że ludzie zwyczajnie wstydzą się pytać, a znacznie lepsze występy są w dużych miastach jak Kraków, czy Warszawa, gdzie praktycznie nikt nikogo nie zna i nie obawia się „obgadywania” przez sąsiadki na drugi dzień.

Wyspa na Prerii - z autografem autora
Wyspa na Prerii – z autografem autora

Kupiłem jego najnowszą książkę i zdobyłem autograf z dedykacją. Miłe i bardzo przyjemne przeżycie, podobnie jak sam pan Cejrowski, który wydaje się być pewną siebie osobą, z niespotykanym charakterem, która robi to, co lubi, a jeszcze czerpie z tego korzyści majątkowe. Dzień wcześniej w Wadowicach, kosztowała 30 złotych, na Targach już 40, a na okładce widniała cena już całych 45 złotych. Zakupu nie żałuję, bo jako, że mam mało czasu na czytanie, tak też te wydane kilkadziesiąt złotych zapewni mi rozrywkę na kilkanaście wieczorów przy książce.

O samej książce wspomnę w osobnym wpisie, w którym postaram się przybliżyć nieco główny wątek i niezastąpiony styl autora, dzięki czemu książkę czyta się nie tylko przyjemnie, ale i bardzo lekko. Wojciech Cejrowski czytający ci jego własną książkę? Takie odczucia towarzyszą przewracaniu kolejnych stron.

W przyszłym roku liczę na kolejne tournée po kraju, bo chociaż już byłem, to z chęcią posłucham jeszcze raz.

I jeszcze odnośnie Targów Książki – był w butach : ).

  • Marcin Frąckowiak

    Ciekawy wpis. Jutro wybieram się na stand-up WC i dlatego tu trafiłem. Pozdrawiam 🙂