Błędy przy zapisie/odczycie plików RAW w Nikon D5100

Jak wam wiadomo (albo i nie), całkiem niedawno kupiłem sobie Nikona D5100. Lustrzanka ogólnie daje radę, ale nie o tym tutaj chcę wspomnieć. Warto używać formatu RAW do zapisu zrobionych przez siebie zdjęć, gdyż podczas kompresji do JPEG, zdjęcie traci sporo informacji, które przy późniejszej obróbce mogą być bardzo istotne.

Przykładowe zdjęcie ukazujące błędy przy odczycie formatu RAW.
Przykładowe zdjęcie ukazujące
błędy przy odczycie formatu RAW.

Problem z moimi (wtedy jeszcze nie wiedziałem, czy z ich zapisywaniem, czy odczytywaniem) plikami RAW objawił się przy pierwszej próbie obróbki zdjęć w Photoshopie. Zdjęcia załadowane do tego programu posiadały artefakty, przesunięte kadry, zmiany kolorów losowo wybranych obszarów zdjęcia. Wspomnę, że przy zwykłym odczycie zdjęć przez przeglądarkę obrazów Windows, czy FireStone, żadnych problemów nie było. Krótka chwila zastanowienia i diagnoza sama nasunęła się na myśl – to Photoshop ma zły dzień i takie cyrki odstawia. Nie dawało mi to jednak spokoju i pobrałem inny program do obróbki zdjęć, gdzie efekt był identyczny. Zaznaczę, że nie było żadnych problemów z formatem JPEG, więc tym bardziej zaczęło mnie to zastanawiać i niepokoić. Kilka kolejnych, testowych zdjęć i ponowne sprawdzenie, kiedy to okazało się, że KAŻDY plik RAW jest uszkodzony! To już nie dało mi spać, bo podejrzenia spadły na Nikona, którego dopiero co kupiłem i nie chciałbym już na samym początku zabawy z nim wybierać się do serwisu.

Kolejny przykład uszkodzonego zdjęcia
Kolejny przykład uszkodzonego zdjęcia

Najpierw jednak przyszło mi sprawdzić kartę pamięci, bo to przecież ona magazynuje w sobie każde zdjęcie. Sprawdziłem jedną, drugą i trzecią. Efekt był identyczny jak poprzednio, każdy plik RAW był uszkodzony. Załamany wizją może wymiany nawet całej elektroniki w aparacie, postanowiłem zrzucić na komputer zdjęcia nie przez czytnik kart, a przez kabel, bezpośrednio z lustrzanki. To była dobra decyzja! Po tej akcji wszystkie zdjęcia były bezbłędne, co jednoznacznie wskazywało na wadliwy czytnik kart. Póki co nie kupuję innego, gdyż podłączenie kabla do komputera nie stanowi dla mnie problemu.

Winowajca
Winowajca

Koniec końców, okazało się, że problemem był czytnik kart, a błędy powstawały (na szczęście!) nie przy zapisie, a przy odczycie danych z karty, właśnie przy pomocy tego czytnika. Póki co śpię spokojnie i zdewaluowane zdjęcia nie spędzają mi już snu z oczu.

Po uporaniu się z problemem zacząłem z ciekawości przeglądać fora, aby zobaczyć, czy ktoś miał podobny problem. Znalazłem kilka tematów o identycznym problemie, jednak z tego co wiem, jest to raczej bardzo rzadko spotykany przypadek, więc musiałem mieć zwyczajnie pecha do czytnika. Jestem chyba jednak sam sobie winien, bo kosztował mnie całe 1,59 zł. Całe  szczęście, że w porę zorientowałem się, że z aparatem jest wszystko ok i zaoszczędziłem kilkaset złotych na serwisie.