Przesiadka na Nikon D5100 + Tamron SP AF 90 mm f/2.8 Di Macro

Lubię robić zdjęcia i robię to już od prawie trzech lat. Nigdy nie miałem konkretnego sprzętu, którym mógłbym się pochwalić. Pierwszym sprzętem, jakiego używałem nie był sam aparat a… smartfon. Galaxy S Plus pozwalał na zrobienie dobrych jakościowo zdjęć, chociaż oczywiście niewiele miało to wspólnego z fotografią, nawet tą amatorską. Szczerze nie przypominam sobie, żebym zrobił nim jakieś zdjęcie, którym do dzisiaj mógłbym się chwalić. Ale cóż, od czegoś trzeba zacząć.

Jakiś czas później przeczytałem (chyba) na stronie internetowej Komputer Świata recenzję aparatu Canon HS 240SX. Był to kompakt, który mówiąc w skrócie, posiadał całkiem dobry obiektyw i pozwalał na robienie przyzwoitych zdjęć. To jednak ciągle nie było to, czego oczekiwałem.

Moje pierwsze nocne zdjęcie. Wiele nauki jeszcze przede mną.
Moje pierwsze nocne zdjęcie.
Wiele nauki jeszcze przede mną.

Jakiś czas temu zainteresowałem się fotografią nocną techniką ETTR (ang. Exposing to the right). W skrócie chodzi o to, aby naświetlić zdjęcie tak, żeby uzyskać jak najwięcej szczegółów, ale go nie prześwietlić. Zrobienie takiego zdjęcia kompaktem jest praktycznie niewykonalne. Głównym powodem jest brak możliwości ustawienia długiego czasu naświetlania i matryca, która nie nadaje się do zdjęć nocnych. Wybór padł więc na pierwszą, pół-profesjonalną lustrzankę. Jest to Nikon D5100 z obiektywem Nikkor DX 18-105 mm f/3.5-5.6G ED. To podstawowe szkło do tego aparatu, ale całkiem daje radę i bardzo dobrze nadaje się do zdjęć nocnych. Pierwsze nocne wypady mam już za sobą, chociaż średnio udane. Pierwszy problem to było ustawienie ostrości, co wcale nie jest tak proste, jak może się wydawać. Dalej to już próby z dostosowaniem czułości matrycy do czasu naświetlania i ustawienia przesłony. Próbować trzeba, nieważne, jakie będą tego efekty.

Kitowy Nikkor nie wystarcza mi jednak do zdjęć, które ja preferuję, czyli makro, lub zdjęcia z dużym efektem rozogniskowania. Kupiłem Tamrona SP AF 90 mm f/2.8 Di Macro – obiektyw, do któego trzeba się przyzwyczaić i przede wszystkim nauczyć od nowa robić zdjęcia. Podstawą w zdjęciach makro jest statyw. Bez niego nawet najmniejsze drgnięcie skutkuje znacznym przesunięciem się kadru. Statyw jest też bardzo pomocny, przy odpowiednim złapaniu ostrości, bo przy bardzo wolnym auto fokusie Tamrona można dostać palpitacji serca, gdy lekko drżący listek na wietrze będzie zupełnie rozmyty.

Sama nauka obsługi lustrzanki to nie lada wyzwanie dla osoby, która dotychczas miała styczność jedynie z kompaktem. Studiowanie instrukcji od deski do deski jeszcze przede mną. Wszystko przyjdzie z czasem, którego niewiele mam.

Tymczasem ja czekam na idealnie bezchmurne niebo do zdjęć nocnych i nieruchome robaczki schowane gdzieś w trawie : ).