Allegro – monopolistyczny relikt odporny na (r)ewolucję

Allegro każdy zna. Większość pewnie korzystała sprzedając, czy kupując. Reszta przeglądała wyszukując w Google interesujących przedmiotów na prezent dla siebie, dla znajomego. Nie ma się co dziwić, że praktycznie każdy kojarzy tę markę z serwisem aukcyjnym (chociaż aukcyjny on był na początkach swojej kariery), skoro brak na chwilę obecną poważnego przeciwnika w rywalizowaniu o palmę pierwszeństwa na rynku portali aukcyjnych i sklepów internetowych. Bo dzisiaj Allegro to już właśnie zwykły sklep internetowy, który wynajmuje na swoim terenie stoiska mniejszym sprzedawcom.

Dwa lat temu miała miejsce dosyć poważna zmiana w wyglądzie strony serwisu. Było bardziej klasycznie, rzeczowo i przejrzyście. Do dzisiaj można przeczytać komentarze, że dawny wygląd był zwyczajnie lepszy. Kwestia gustu, chociaż ja przyłączam się do tych słów.

No właśnie, zmienił się wygląd, dosyć znacząco, ale funkcjonalność serwisu to dinozaur, o którym zapomniał meteor zagłady, a który biega po polanach, jak za swoich dawnych czasów, jedynie zrzuciwszy skórę, niczym wąż, odsłaniając nową, ładniejszą, ale jednak taką samą.

Opiszę tutaj kilka spraw, które zwyczajnie mnie bolą, denerwują i sprawiają, że korzystanie z tego serwisu nie jest tak przyjemne, jak przyjemne być powinno.

E-mail? Według Allegro, ludzie się bez niego nie obchodzą

Ponarzekam tutaj na system wiadomości. Dobry kontakt ze sprzedawcą to podstawa. Nie zawsze wszystko jest dokładnie opisane w opisie aukcji, nie zawsze jesteśmy pewni, czy dany przedmiot będzie nam pasował, czasem chcemy zapytać chociażby o szczegóły wyglądu jakiejś używanej rzeczy. Tutaj allegro daje nam do wyboru wiadomość do sprzedającego poprzez e-mail i… GG. Tak, to znane wielu osobom, to kultowe już Gadu-Gadu, ale też to odchodzące do lamusa Gadu-Gadu. Komunikator ten swoje lata świetności ma już dawno, dawno za sobą, a korzystaniem z niego mogą poszczycić się tylko najwytrwalsi.

Centrum wiadomości na Aliexpress
Centrum wiadomości na Aliexpress

Nie ma, że boli. Według Allegro, każdy codziennie, albo nawet kilka razy dziennie sprawdza swoją skrzynkę pocztową. Sporo w tym racji, bo dzisiejszy postęp techniczny to przede wszystkim komunikacja internetowa, ale e-mail ciągle pozostaje daleko w tyle chociażby za Messengerem Facebooka, którego prawie każdy jego użytkownik ma zainstalowany na swoim smartfonie. Oczywiście jak duże firmy bez elektronicznej poczty nie mogą się obejść, tak zwykły Kowalski, który raz na ruski rok wystawi coś na sprzedaż, nie myśli o tym, żeby sprawdzić pod koniec dnia skrzynkę pocztową, czy czasem nie czeka tam wiadomość z pytaniem odnośnie aukcji, którą wystawił. Ile razy nie doczekałem się w ogóle odpowiedzi, lub dopiero po kilku dniach, bo ktoś zwyczajnie nie sprawdzić e-maila. Nadzieją jest podanie numeru telefonu przez sprzedającego w opisie aukcji, jednak robią to właściwie tylko firmy, które przecież na e-maile i tak odpowiadają.

Jakie widzę tutaj rozwiązanie? Menedżer wiadomości wbudowany w serwis, jako zintegrowana część, która nie tylko powiadamia o nowej, prywatnej wiadomości w serwisie, ale również umożliwia jej odczytanie w serwisie i wysłanie do innego użytkownika serwisu. Świetnie system ten spisuje się chociażby na chińskim Aliexpress. Dlaczego akurat taka forma? Osoby sprzedające coś na Allegro, zaglądają do tego serwisu częściej, aby sprawdzić, czy przedmiot się sprzedał, a także sprawdzić ilość wyświetleń, ilość obserwujących dany produkt osób, czy podczas licytacji – liczbę ofert i aktualną kwotę. To tak prosta i oczywista forma wymiany wiadomości i nie rozumiem, dlaczego po tylu latach działalności serwisu, ciągle żadne kroki nie zostały ku temu podjęte.

Urlop, czyli Allegro pozwala nam odpocząć!

Zawsze patrząc na opcję „Urlopu” w menu sprzedaży, ciśnie mi się uśmiech na twarz. Nas łaskawca pozwala nam wziąć aż 40 dni urlopu w roku! Po pięciu latach zatrudnienia na pełny etat nawet tyle nie mam. Ciekawe, czy odprowadza składki do ZUS-u? Żarty żartami, ale Allegro w tej kwestii jest na tyle niepoważne, że nie da się inaczej o tym napisać.

Z zasady, opcja ta wydaje się być dobrym zabezpieczeniem dla osób, które kupują coś w serwisie i są pewne, że nie będą czekać kilka tygodni na otrzymanie zamówionego przedmiotu. „Chroni” przed tym napis, dosyć wyraźnie informujący, że sprzedający od tego, do tego dnia jest na „urlopie” i wysyłka może się opóźnić.

Urlop na Allegro
Urlop na Allegro

To naprawdę fajna funkcja, ale organiczenia narzucane przez allegro to Bareja. Dlaczego jest narzucony limit 40 dni na rok? Różne sytuacje się zdarzają w życiu, a hurtowi sprzedawcy na allegro mają możliwość wystawiania przedmiotów na cały miesiąc, z możliwością automatycznego odnowienia oferty, więc każdorazowe wycofywanie oferty i jej wdrażanie, przy koniecznych przerwach, jest mało wygodne. Stąd właśnie opcja „urlopu”. Urlop jednak powinien być dobrowolnie ogłaszany przez sprzedającego, bo przecież to nie Allegro płaci jemu, lecz to on płaci Allegro. Jedyne, z czym zgadzam się w tych wytycznych, to ogłoszenie przerwy najpóźniej 3 dni przed planowaną pauzą. To jest OK, gdyż kupujący wie dostatecznie wcześnie, czy jego przedmiot zostanie wysłany przed urlopem, czy (ewentualnie) już po nim. Tomasz Olbratowski powinien zrobić o tym felieton.

Cennik dostaw i jego absurdalne opcje

Sprzedaję różnie. Czasem pojedynczo, a czasem zdarza mi się wystawiać całe dziesiątki przedmiotów w jednej ofercie. Do każdej aukcji można ustawić swój własny cennik dostawy, czyli ile kupujący zapłaci za dostatecznie kupionego przedmiotu. O ile w przypadku jednego przedmiotu, cennik daje radę, tak w przypadku kilku rzeczy pojawiają się problemy. Podam przykłady, bo na przykładach najprościej zilustrować problem.

Zdarza mi się sprzedawać drobiazgi typu zaparzacze do herbaty. W kopercie zmieszczę ich maksymalnie pięć, aby utrzymać się w gabarycie A. To ważne, ponieważ list polecony na Poczcie Polskiej zmienia swój gabaryt z A na B przy grubości powyżej 20 mm (długość i szerokość w tym przykładzie pomijam, są mało istotne).

Stary wygląd Allegro
Stary wygląd Allegro

O ile gabaryt A kosztuje 4,20 zł, tak za B przychodzi już zapłacić 7,50 zł. Allegro umożliwia w cenniku możliwość określenia maksymalnej ilości przedmiotów w danej przesyłce i dopłaty za każdy kolejny przedmiot, ale ja chciałbym podział na gabaryty! Przykładowo – list polecony do czterech sztuk – 4,50 a list polecony od pięciu do 30 sztuk – 7,50, ponieważ już zaliczałby się jako gabaryt B. Jest to frustrujące, gdyż z powodu nieporozumień, zdarzało się, że musiałem dopłacać do przesyłki z własnej kieszeni, lub odsyłać na konto nadmiar za przesyłkę, bo naliczyło zwyczajnie za dużo.

Istnieje możliwość wpisania przez kupującego własnej kwoty za przesyłkę (o ile sprzedający aktywuje tę opcję), jednak większość osób nawet nie zwraca na to uwagi i wybiera którąś z opcji dostępnych w gotowcu.

Darmowa przesyłka – loteria

Nie rozumiem, dlaczego nie można ustawić możliwości darmowej przesyłki dla konkretnej oferty. Jest możliwość ustalenia kwoty, powyżej której przedmiot zostanie wysłany na koszt sprzedającego, jednak da się go ustawić odgórnie, dla wszystkich ofert. Pomyślisz, że przecież jest możliwość ustawienia opcji, że wysyłkę pokrywa sprzedający, w danej aukcji. Tak, ale mi chodzi o darmową przesyłkę po przekroczeniu pewnej kwoty za zakupy. Przez większość czasu sprzedawałem drobiazgi, warte kilka złotych. Przedmiotów w takiej „drobiazgowej” aukcji wystawiałem kilkadziesiąt, więc dla zachęty zakupu większej ilości, ustawiłem darmową wysyłkę za zakup powyżej 80 zł. Wszystko OK, bo po przekalkulowaniu i tak wyszedłem na plus. Problem pojawił się, gdy wystawiłem jeden przemiot za ponad 100 zł. Pomimo ustawienia cennika, który zgadzał się z kosztami, jakie trzeba było ponieść za wysyłkę, po sprzedaży naciąłem się, bo przecież odgórnie ustawiłem limit, od którego przesyłki wysyłałem na swój koszt.